CLICK HERE FOR BLOGGER TEMPLATES AND MYSPACE LAYOUTS »

czwartek, 30 października 2008

Trzeci dzień podróży poślubnej 29.10.2008 r. (środa)

Dziś Amsterdam. Zaczęliśmy zwiedzanie od Placu Dam. Bardzo nam się podobało.







Amsterdam to właściwie miasto rowerów. Ludzie jeżdżą tam na rowerach wszędzie. Nie bardzo ich interesują nawet przepisy drogowe. Jeżdżą "na czerwone" lepiej niż kierowcy aut w Warszawie :) Strach jeździć po Amsterdamie więcej niż 50 km/h. Z prostego powodu: nigdy nie wiadomo, czy ktoś nie wyjedzie ci na rowerze pod koła.



Rowery stoją wszędzie. Właściwie to posunęła bym się nawet do określenia, że Amsterdam to w prostym tłumaczeniu "rower" :D


To np. parking piętrowy na rowery, który pomieści uwaga: nawet 3 miliony rowerów.



Nic dodać nic ująć.




Najfajniejsze jest to, że to nie są nowe rowery. Wręcz przeciwnie. Rowery są już całkiem nadgryzione zębem czasu. Dlatego krajobraz tego miasta jest uroczy.



Na placu Dam mieści się słynne muzeum figur woskowych Madame Tussaud. Oczywiście nie mogliśmy się oprzeć.



Mój wierny mąż z Beyonce...



z Lennym Kravitzem...



i z Elvisem :)



ja zakumplowałam się z Julią Roberts....



a z Michaelem popatrzyliśmy sobie w oczy...



potem krótka imprezka ze Spice Girls....



Oczywiście obowiązkowa przejażdżka kanałami w Amsterdamie... nasz statek miał odpowiednią nazwę ;)



Ciekawe jak długo idzie paczka kurierem....wodnym....



Widoki przepiękne....







A na barkach mieszkają sobie ludzie...



Nasza ulubiona firma Booking.com. Bez niej nie mielibyśmy gdzie mieszkać podczas naszej podróży ;)




Amsterdam nocą....



prawda, że pięknie?


A teraz jesteśmy już w Brukseli :)

0 komentarze: