CLICK HERE FOR BLOGGER TEMPLATES AND MYSPACE LAYOUTS »

sobota, 8 listopada 2008

Hello, witam wszystkich wiernych widzow/czytelnikow naszego bloga, ktorzy sledza codziennie nasza fascynujaca podroz! Pisze do Was dzisiaj ja, Janek, poniewaz mielismy juz dzisiaj nic nie umieszczac, Ania juz sobie smacznie spi ale ja jako ze potrzebuje mniej snu :) a pewnie Wy czekacie na nowe zdjecia, to pomyslalem sobie a co mi tam, cichutko sobie tu do Was napisze i wkleje pare zdjec :)
Alpejskiej odysei ciag dalszy:) Pierwsze zdjecie przedstawia widok z naszego malego alpejskiego hotelu w Sedrun (o wdziecznej nazwie Kruetzli nast. foto : )) Jest piekny , wieczorem nie bylo widac bo bylo ciemno ale rano ... ahhh chcialbym codziennie budzic sie i miec taki widok w oknie.


O dziesiatej rano okolo ruszylismy w strone Merano i po drodze moja ukochana fotografka/kamerzystka nie wypuszczala swego sprzetu z dloni : efekty sa... po prostu wspaniale (chociaz troche inne slowo bardziej oddaje ich wspanialosc , ale uznane jest ono przez niektorych za niezbyt eleganckie:) ) i to wszystko z samochodu kierowanego przez RobertKubicaWannabe tudziez MichaelSchumacherMoechtegerne:)
Tak a propos: Alpejskie drogi to to, co tygryski i 380 niutonometrow naszego poteznego dieselka lubia najbardziej:> (i chociaz trudno na nich przekroczyc 50 - 60 km/h to nie chodzi o predkosc- tylko o zakrety i przyspieszenie. Jak to spece od reklamy BF Goodrich mawiali : Fun is not a straight line" - trudno o trafniejsze stwierdzenie)
Popatrzcie sami na zdjecia. Brawo Ania! Tylko jedno zdjecie jest dwa razy , ale nie bardzo juz chce sie usunac, bardzo przepraszam:)













A po drodze zwabieni drogowskazami postanowilismy wpasc do Davos, zupelnie jak mozni tego swiata. Moznych nie zastalismy - ale zastalismy przynajmniej tego fajnego i futrzanego kotka:)


To jest Davos. Poza sezonem Ghost Town - miasto duchow . Ale obiad dostalismy zacny , w jedynej otwartej restauracji ale naprawde zacny , to trzeba przyznac.







A to to samo zdjecie Davos. Tez nie moge usunac:)











Ruszylismy w strone Merano. Skorzystalismy z tego, z czego oprocz zegarkow, bankow i czekolady Szwajcaria slynie najbardziej : z kolei:) Znow wjechalismy autem na pociag i jechalismy przez 20 kilometrow przez srodek gory. Powiem tak: jazda na chybotliwej platformie , ze zgaszonym silnikiem przez tunel niewiele szerszy od tego pociagu i w watlym swietle swietlowki ... wrazenie jest dosc dziwne. No dobra , nawet bardzo dziwne i na poczatku mozna sie poczuc nieswojo:)







A tak to wyglada z samochodu.











A tak pociag, ktorym jechalismy z pewnej odleglosci.
Pod spodem kolekcja swietnych widoczkow na Alpy. U nas w Polsce tak nie ma . Ale my przynajmniej mamy Puszcze Kozienicka i Kanalek na Zoliborzu ... i Palac Kultury...









































OOO a to zdjecie przedstawia widok z parkingu naszego hotelu w Merano!







A TO widok z okna naszego hotelu!! Jest niewiarygodny!




A to przemily Wujek z futrzanym Futrzakiem o imieniu Lucy aka Lusia:) W ogole to brak mi slow ,zeby opisac jak zostalismy tutaj wspaniale przyjeci, bylismy wszyscy razem na pizzy i w kawiarni i na spacerze, pozniej ogladalismy film z wesela i slubu , bylo bardzo sympatycznie i wesolo a z Ciocia i Wujkiem ani chwili nie mozna sie nudzic i naprawde rzadko kiedy spotyka sie tak milych ludzi !!
Dobra , pora konczyc , bo pozno , a jutro znow czekaja na nas rozne atrakcje:)
Pozdrawiam, milego dnia !!
























0 komentarze: