CLICK HERE FOR BLOGGER TEMPLATES AND MYSPACE LAYOUTS »

środa, 5 listopada 2008

Środa. Kolejny dzień podróży poślubnej.

Dziś z Genewy pojechaliśmy do Sion (Szwajcaria)
Po drodze jechaliśmy wzdłuż jeziora genewskiego, które wydawało się wielkie jak morze. Nie było widać horyzontu.








Stanęliśmy na chwilkę nad jeziorem.


Po drodze robiłam zdjęcia z samochodu :) Góry przepiękne.

Mgła pełzła wśród gór i dolin :) a może to była chmura?


A to już Sion. Oczywiście mieliśmy problem ze znalezieniem czynnej restauracji. Niestety o tej porze roku większość albo jest zamknięta, albo nie podają jedzenia, tylko same napoje :/

rynek w Sion

Ratusz i góry




no i te jesienne kolory...bajka...


W poszukiwaniu czynnej restauracji pojechaliśmy w górę góry :) Misio miał frajdę, bo jeździł sobie serpentynami górskimi. Niestety im wyżej tym mniejsze szanse na kolację :)



Na szczęście w końcu zjedliśmy kolację :)

A jutro jedziemy do Andermatt, gdzie podobno jest zimno, bo miasteczko położone jest na ok.2000 m n.p.m.

0 komentarze: