CLICK HERE FOR BLOGGER TEMPLATES AND MYSPACE LAYOUTS »

czwartek, 13 sierpnia 2009

To juz 5 dzien! Tym razem Torredembarra.

Witamy. To juz piaty dzien naszej cudownej podrozy. Zaczal sie nie bardzo fajnie , poniewaz pan w Avisie (wypozyczalnia samochodow, w ktorej mielismy rezerwacje na auto , pomimo napisu na koszulce i wszedzie "we try harder" raczej wyznawal zasade "we give a shit 'bout our customers" , poniewaz napotkal jakis problem , zaczal gadac w tzw jezyku "spanglish" - (99% spanish i 1% english) i auta nie dostalismy. Musielismy wracac do hotelu na piechote, bo taksowka juz sobie odjechala a to bylo gdzies , gdzie nie bylo nic oprocz tej beznadziejnej wypozyczalni AVIS (zapamietajcie dobrze:) ) Na szczescie bardzo uprzejmy pan w recepcji naszego hotelu wykonal sto telefonow i udalo mu sie zalatwic nam bez problemow taki oto maly, wdzieczny i niebieski Fiacik Panda (wyscigowy motor 1.2 i co najwazniejsze sprawna klimatyzacja:) Okolo 13 dotarlismy do Torredembarry (okolo 80 km od Barcelony). Dla mnie (Janka) to taka podroz sentymentalna , bo chyba juz wszyscy wiedza, ze spedzilem w tym miasteczku niejedne niezapomniane wakacje w doborowym towarzystwie. Ponizej Torremar, w ktorym kiedys mieszkalismy i Fraga , czyli sklep w ktorym zaopatrywalismy sie w jedzenie oraz rozne trunki.




A to slynny El Bodegon - kiedys bywalismy z Mackiem tam prawie codziennie i wlasciciel nas juz znal i zapraszal na darmowe tosty i oliwki:) Teraz troche sie zmienilo , bo lokal stal sie bardziej elegancki i oczywiscie drozszy niz byl w tamtych czasach. Ale tosty nadal ma dobre:)



To juz plaza. Czysty bialy piasek, ciepla ,turkusowa woda... pieknie!


Natknelismy sie na wspanialy grecki posag...






... w niebieskich gaciach. A moze to byl rosyjski posag ? :D






Czyz sa slowa mogace opisac ta radosc ?:)







Plywajaca reklama do folderu Limonta Sport(oni robia sztuczna trawe, ale zawsze mozna zrobic boisko nad morzem).








Yeeeeha:)









Takie cos. Bardzo charakterystyczne, ale nigdy nie wiedzialem, czy to jest cos konkretnego, czy po prostu ma sobie stac tylko po to by robic temu zdjecia i nie moc na mocy zakazu z tego skakac.









Deptak , palmy , slonce, czyli to co turistas lubia najbardziej:)



A to jest taki placyk na koncu deptaku. Kiedys tam sie chowalem z puszeczka Cuba Libre:)



Raj na ziemi. Cudowne miejce, gdzie raz placac mozna jesc do woli owoce morza. Ogromny wybor , doskonale morskie stworzenia . Najlepsza knajpa na swiecie!



Dwa slonka w Boga d'Or , czyli w Zlotej Rybce.





Jeden z wielu przysmakow . To mialo dlugie wasy.




Wieczor na deptaku...



I na koniec zdjecie legendarnego sklepu tot 125 , czyli mydlo i powidlo za 125 pesetas(chociaz od kilku lat obowiazuje Euro) to napis pozostal oryginalny :)



Idziemy spac, troche przypaleni slonkiem:) a jutro Port Aventura! Czyli Clou programu :)










0 komentarze: