CLICK HERE FOR BLOGGER TEMPLATES AND MYSPACE LAYOUTS »

poniedziałek, 1 marca 2010

pierwszy embossing

Postanowiłam nauczyć się robić embossingowe ozdobniki :) tzn. zakupiłam tusz do embossingu oraz specjalny puder do embossingu. Nie mam nagrzewnicy, więc użyłam do roztopienia pudru zwykłej lampki :) poniżej fotka, jak to zrobiłam oraz zdjęcie podświetlonego embossingowego motylka. Wydaje mi się jednak, że zbyt dużo pudru strząsnęłam, stąd te kropeczki, chociaż taki efekt pasuje do mojego motyla. Ale w końcu to była pierwsza próba. Żeby motyl się nie zmarnował, zrobiłam sobie z nim zakładkę do książki :)
 

 
  

Jeśli macie jakieś doświadczenie i rady w tej technice, podzielcie się nimi ze mną :) będę wdzięczna :)

4 komentarze:

viva pisze...

jak na pierwszy raz to super!
a ja powiem Ci, że zamiast przypalać to godzinę pod lampką to idź do Obi/Nomi/Castoramy czy innego takiego majsterkowego (czasami nawet w Lidlu są) i kup za 20 zł opalarkę. Dokładnie tak samo szybko i z tym samym efektem stapia puder, a jest 3 razy tańsza. Jedyny minus to to że końcówka jest metalowa i nie uważając można się łatwo oparzyć, a nagrzewnice mają takie plastikowe osłonki, które mają chronić przed oparzeniem się, no ale za 40 zł to ja wolę uważać :-).
A co do pudru - to nie wolno strzepywać zbyt mocno. Raczej jak się przyklei nie tylko do motywu tylko jeszcze gdzieś na około, to po lekkim otrzepaniu, usunąć niepotrzebną resztę pędzelkiem.
Ale ja mam niewielkie doświadczenie w embossingu więc tylko piszę takie moje spostrzeżenia :-)

Gosia pisze...

A ja podgrzewam żelazkiem;)
Można dojść do wprawy i nic nie kosztuje :)

kiciula pisze...

dzięki za rady :**

shiraja pisze...

ja dorobiłam sie ostatnio nagrzewnicy do embossingu i na prawdę polecam wygoda na maksa i efekt szybki. Wcześniej z dobrym skutkiem używałam żelazka. (ogrzewałam kartkę od spodu. Sprawdzało się w 100 % tylko żelazko zawsze mi się od pudru upaćkało i musiałam je potem szorować :), ale myślę, że na początek może być. Pozdrawiam